Okazało się, że wydzielająca się energia Wignera nie rozproszyła się wewnątrz rdzenia, lecz zanikła przedwcześnie. Operatorzy, pewni, iż wyżarzanie zakończyło się pomyślnie, zaczęli usuwać pręty kontrolne z reaktora w celu rozpoczęcia normalnej pracy stosu (przemian jądrowych i syntezy plutonu) i ostatecznego zakończenia procesu wyżarzania.
Termopary nie znajdowały się w najsilniej ogrzanym odcinku rdzenia, stąd nie było wiadome, że niektóre fragmenty grafitu były bardziej rozgrzane od innych. To, oraz dodatkowy fakt samonagrzewania reaktora w wyniku zwiększenia mocy roboczej prawdopodobnie spowodowały samozapłon, jednak faktyczna przyczyna pojawienia się ognia nie jest znana.
Oficjalny raport ze zdarzenia sugerował, iż uran znajdujący się w rdzeniu uległ pod wpływem przegrzania samozapłonowi (do tlenku uranu), jednak w innej części raportu pojawia się sugestia, iż zapłon mógł zostać wywołany z wyniku przegrzania wkładu litowo-magnezowego.
Instrumenty pomiarowe zarejestrowały łagodny wzrost temperatury rdzenia, który był przewidywany ze względu na uwalniającą się energię Wignera.