Tuohy kilkukrotnie powracał do rdzenia mimo szalejącego pożaru w celu inspekcji i sprawdzenia konstrukcji obudowy reaktora, która, według założeń technicznych, miała być odporna na pożar do pewnej granicznej temperatury i po jej przekroczeniu mogła ulec rozpadowi czy zawaleniu.

Próby gaszenia Operatorzy nie byli pewni jak zareagować w przypadku pożaru. W pierwszym odruchu włączono dmuchawy na pełną moc, aby zwiększyć skuteczność chłodzenia, co jednak tylko podsyciło pożar, dostarczając płonącemu grafitowi tlenu z powietrza. Hughes i jego kolega usunęli część nieuszkodzonego paliwa z reaktora, a Tuohy zaproponował usunięcie ich bezpośrednio z serca pożaru. Okazało się to jednak niemożliwe. Według raportów operatorów, pręty paliwowe były białe z gorąca. W jednym przypadku próba usunięcia skończyła się rozlaniem już stopionego paliwa (temp. ponad 1132 °C) i silnym skażeniem pomieszczeń reaktora.

Następnie operatorzy próbowali ugasić pożar za pomocą dwutlenku węgla. Niedaleko znajdowały się nowe chłodzone gazem reaktory Calder Hall, do których niedawno zakupiono 25 ton ciekłego dwutlenku węgla. Został on natychmiast podany do czoła stosu Windscale nr 1, jednak bez rezultatów.