Na etapie scenariuszowym Piesiewicz połączył ze sobą dwie znane z autopsji postacie filmu: znajomego profesora fizyki, który ze swym dzieckiem prowadził rozmowy na naukowe tematy; oraz własnego syna, który po otrzymaniu od adwokata łyżew bardzo późno wrócił do domu ku zaniepokojeniu ojca. Piesiewicz znajdował się również pod wpływem personalizmu chrześcijańskiego, a Dekalog I mógł dlań stanowić ilustrację tezy o wzajemnym wpływie wiary i nauki: „nauka może oczyścić wiarę z zabobonów i przesądów, wiara zaś może uchronić naukę od bałwochwalstwa”.
Początkowo Piesiewicz planował obsadzenie własnego syna Piotra w roli Pawła, a Kieślowski rozważał osobisty występ w roli Krzysztofa; ekipa filmowa po zdjęciach próbnych wyperswadowała im ów pomysł. Toteż rolę Krzysztofa reżyser przydzielił Henrykowi Baranowskiemu, natomiast Pawła – Wojciechowi Klacie. Irenę zagrała Maja Komorowska. Spory problem sprawiło również scenarzystom opracowanie zakończenia filmu. Pierwotnie Dekalog I miał się kończyć wspólną modlitwą Krzysztofa i wiernych w kościele przy zwłokach syna. Zakończenie filmu w ostatecznym kształcie miało jednak nadać Dekalogowi I bardziej dramatycznej i niejednoznacznej wymowy.