Przy użyciu ciężkich młotów udało się nieco uchylić właz od strony przedziału trzeciego i główny mechanik podał żyjącemu jeszcze podoficerowi klucz, ale ten wykrzyknął tylko przed śmiercią …nie da rady… palę się…. Na rozkaz dowódcy okrętu zamknięto włazy. Pożar ugaszono dopiero po prawie 24 godzinach i po otwarciu przedziałów znaleziono zwęglone zwłoki marynarzy.

W dniach 27–31 maja 1968 roku odbył wizytę kurtuazyjną w Rotterdamie (wraz z OORP „Sokół” i „Wicher”).

2 września 1969 został wycofany ze służby we flocie PRL (zdjęcie bandery 15 września). Złomowany w latach 1971–1972.