Achilles odmawia współudziału. Tersytes wychodzi, przybywa Odys. Przypomina lub wypomina Achillesowi, udającemu wtedy sen: „Przy mnie tylko i ze mną, i przeze mnie być możesz.” (w. 73). Achilles uznaje prawdę słów Odysa. Smutny, nieskutecznie próbuje grać na lutni. Padają tu także znamienne dla dramatu słowa, będące jednym z punktów zwrotnych w biografii Achillesa: „ja, mocarz Atrydów najemny, / którym przejrzał dziś – raz pierwszy poczuł, / że szczuto mnie jak psa; / że mordowani przeze mnie – niewinni / i że w tych czynach szlachetni -- bezczynni.” (w. 114-118)

Scena V Odys przybywa do namiotu Diomedesa, by go nakłonić do udziału w wyprawie do obozu Rezosa. Scena ta obfituje w dialogi humorystyczne, autor starał się również oddać w niej przebiegłość Odysa, który przez cały czas apeluje do ambicji młodzieńca. Zachęty te są interpretacją nietzscheańskiej formuły nadczłowieka: „Wiedz, że kto w sobie żal i litość skruszy, / takiego człowiek opowie za Boga.” (w. 56-57)