Pomimo istnienia stereotypu, że osoby, które się samookaleczają, to „poszukiwacze uwagi” (ang. ), osoby z tym problemem bardzo się go wstydzą i czynią bardzo wiele, by ukryć go przed ludźmi wokół nich. Przykłady ukrywania swoich ran to noszenie cały rok ubrań z długimi rękawami i odmawianie partycypowania w aktywnościach, podczas których należy zmienić strój (np.: lekcje WF-u). Tacy ludzie bardzo boją się osądu i bycia traktowanym jak „dziwacy”.
Czasami akt samookaleczania jest świadomym krzykiem o pomoc, poszukiwaniem osoby o otwartym umyśle, która uważnie wysłucha i zrozumie problemy danej osoby.
Szacuje się, że na 100 000 osób w populacji, 150 do 500 będzie się samookaleczać. Jedno z badań wykazało, że młode kobiety okaleczają się w proporcji 600 na 100 000 osób w populacji, a młodzi mężczyźni w proporcji 300 na 100 000 osób. Jednocześnie, owe liczby dotyczą tylko przypadków znanych lekarzom – jako, że wiele incydentów nie zostaje zgłoszonych odpowiednim służbom, prawdziwe dane mogą być wyższe niż tu podane. Inne badanie na młodzieży z Wielkiej Brytanii podaje, że tylko 13% wszystkich aktów samookaleczania znalazło swój finał w szpitalu. Badanie z Turcji z 2021 wykazało, że 40% uczniów liceów wykazało zachowania samoraniące.