Połączeniem uproszczonego ślimaka z prostym karakolem był tzw. karakol protestancki. Polegał on na tym, że cała formacja zbliżała się do przeciwnika. Po zatrzymaniu pierwszy rząd wykonywał zwrot i oddawał strzał (zwykle tylko jeden). Potem pierwszy rząd zwracał się ponownie frontem do nieprzyjaciela, a cały oddział zakręcał w lewo, przejeżdżając swoją prawą flanką przed frontem nieprzyjaciela. Wówczas strzelał prawy rząd. Manewr można było na tym zakończyć, lecz niekiedy po drugiej salwie kontynuowano go, tak aby obrócić oddział lewą flanką do frontu przeciwnika i aby lewy rząd również mógł oddać strzał. Zaletą tej metody było to, że manewr mogli wykonać nawet słabo wyszkoleni żołnierze. Natomiast miał też on poważną wadę, jaką było defilowanie całego oddziału bokiem do frontu przeciwnika i wystawianie się na jego uderzenie na białą broń.
Istotą walki było maksymalne wykorzystanie ognia broni palnej, utworzenie wyłomu w szeregach nieprzyjaciela i pogłębienie go przy pomocy ataku na broń białą. Liczebność jazdy w armiach wzrosła do prawie połowy stanów liczbowych.