w Ełku wygłosił do ponad 200 osób („wahlmanów”) na tematy religijne, nawiązując do zbliżających się wyborów. W rezultacie, jak sam napisał „ja prawie wszystkich wyborców przeciągnąłem na prawą stronę, a w następnych wyborach mogliśmy wybrać na posła konserwatystę”. Jego postawa została dostrzeżona i nagrodzona przez przedstawicieli lokalnych władz. 28 października 1866 r. w jego domu odwiedził go prezydent rejencji von Maurach oraz landrat z Olecka i w imieniu króla wyrazili mu podziękowania. Otrzymał też Order Czerwonego Orła Klasy IV (w tym czasie odznaczani nim byli zasłużeni urzędnicy, nauczyciele i duchowni).
Dzięki jego działalności (głęboko osadzonej w protestanckim podejściu do pracy) wieś, którą zamieszkiwał, stała się zasobniejsza. Stan budynków wyraźnie się poprawił, poprawa widoczna była także w uprawie roli i hodowli zwierząt gospodarskich. Nawet niezagospodarowane użytki zmieniały się w "kwitnące ogrody". Jego poczynania zwracały uwagę wielu osób i zyskiwały uznanie. Naczelne władze kościelne (ewangelickie), do których wysyłał listy, z powagą traktowały jego starania o to, by Mazurom zapewnić lepszą opiekę duchową.