Trzęsienia ziemi to nie jedyne naturalne zagrożenie, jakiemu musieli stawić czoła projektanci wieżowca. Każdego lata nad położony w pobliżu równika Tajwan nadciągają potężne huragany. Podczas ataku tropikalnej burzy wiatry osiągają prędkość nawet 200 km/h i bez problemu niszczą budynki. Nie tylko zresztą one stanowią zagrożenie: powierzchnia wieżowca jest tak duża, że nawet słabe podmuchy mogą wywierać niekorzystny wpływ.

Wiejący wiatr oddziałuje na budynki na dwa sposoby. Po pierwsze, narażona na podmuch strona budynku jest popychana przez wiatr. W pewnych warunkach, rozbijający się o ścianę podmuch może także oddziaływać na bezpośrednio nie wystawione na wiatr strony budynku, wprawiając konstrukcję w nieregularne drgania. Energia wiatru stopniowo wywołuje coraz silniejsze kołysanie. Może ono, w skrajnych przypadkach, doprowadzić ludzi do objawów choroby lokomocyjnej. W normalnych warunkach przezwycięża się tę trudność usztywniając całość konstrukcji, jednak w wypadku Taipei 101 miałoby to katastrofalne skutki w razie wystąpienia trzęsienia ziemi. Rodzi to dwa sprzeczne ze sobą warunki, jakie musiała spełnić konstrukcja wieżowca.