W połowie stycznia zaczęły się rozchodzić pogłoski o planowanej ofensywie wojsk austriackich. Rafajłowa była dla obu stron miejscem strategicznym, więc zdenerwowanie po obu stronach było zauważalne. Około 20 stycznia Haller opuścił jednostkę i udał się na krótki urlop. Rosjanie uzyskali tę informację i oddziały generała Ławrentiewa, najwyraźniej chciały wykorzystać tę okoliczność i pod nieobecność dowódcy legionowego pułku uprzedzić uderzenie przeciwnika.
O godzinie 00:45na podst. raportu bojowego, za: „Szlakiem bojowym Legionów...” str.72 rozpoczął się atak. Inicjatorem operacji był ponoć sztabskapitan Zolotin, który zaplanował atak w nocy przeprowadzony dwoma batalionami od frontu, oraz dwoma półbatalionami wysłanymi na flanki (od strony Dołżyńca i Sałatruka), które miały obejść legionowe 'czujki', kilkoma sotniami kozaków i jedną baterią – w sumie ok. 4000 ludzi. Siły na skrzydłach utknęły jednak w zaspach i dotarły do centrum Rafajłowej dopiero nad ranem. Rosjanie głównymi siłami podeszli polskie pozycje po cichu, skradając się bez wystrzału. Dość szybko opanowali pierwsze i drugie okopy, oraz zajmowany przez sztab budynek zarządu leśnego tzw. „zarządcówkę”. Stacjonujący tutaj oddział pogotowia wraz z kwaterującymi legionistami I batalionu musieli szybko wycofać się poza „zarządcówkę”.