Przez następne trzy lata Francuzi próbowali daremnie sprowokować Võ Nguyên Giápa do ponownego wystąpienia w otwartym starciu. W listopadzie 1953 zarzucili przynętę, którą nawet z reguły ostrożny Võ nie mógł wzgardzić. W dolinie Dien Bien Phu, ok. 350 kilometrów na zachód od Hanoi, Francuzi przekonani o nikłej liczebności oddziałów wietnamskich oraz iż okoliczne góry zapewniają bezpieczeństwo ich wysuniętym pozycjom obronnym (były one tak oddalone od siebie, że zaopatrzenie dostarczano im drogą lotniczą), mieli nadzieję skłonić Wietnamczyków do zgrupowania swoich sił w nieosłoniętej dolinie. Francuskie dowództwo liczyło na porażkę oddziałów Võ (liczono iż zdoła on zgromadzić zaledwie 2, słabo wyekwipowane dywizje, czyli ok. 30 000 żołnierzy), w starciu z ufortyfikowanym regularnym wojskiem dysponującym artylerią, czołgami i wsparciem lotnictwa.
Francuzi doczekali się wreszcie decydującej bitwy, rozwinęła się ona jednak w inny sposób niż się spodziewali. Võ jeszcze raz dowiódł swych umiejętności dowódczych. Polecił oddziałom rozmontowanie sprzętu artyleryjskiego i broni przeciwlotniczej i przeniesienie ich wysoko w góry, skąd można było prowadzić ostrzał francuskiego garnizonu.