Posługiwanie się pojęciem „wolności” zamiast pojęcia „uprawnienia” uzasadnione jest historycznym związkiem ruchu otwartej treści z działaniami podejmowanymi przez Richarda Stallmana i pojęciem wolnego oprogramowania. Samo pojęcie „otwarta treść” zostało ukute przez analogię do otwartego oprogramowania.
Tak jak otwarte oprogramowanie jest często określane jako „wolne oprogramowanie”, tak otwarta treść jest też określana jako „wolna dokumentacja”. Stosowanie jednej lub drugiej nazwy może zależeć od skojarzenia z ideami ruchu wolnego lub otwartego oprogramowania, często jednak stosowane są wymiennie. Posługiwanie się samym tylko określeniem „wolna dokumentacja” może być jednak mylące, ponieważ o ile w przypadku licencji GFDL pierwotnym celem było tworzenie dokumentacji, podręczników, które mogą być rozwijane i aktualizowane przez kolejnych autorów, o tyle licencje Creative Commons czy Free Art License odnosić się mogą już do twórczości artystycznej, muzyki, literatury, fotografii.
Otoczenie prawne, licencje Skuteczność przekazania utworu do zasobów otwartych treści zależy od właściwego wyboru umowy licencyjnej.