W drugiej kwarcie, według kapitana węgierskiego zespołu, Walentin Prokopow i Boris Markarow zaczęli grać wyjątkowo brutalnie i nazywać Węgrów „faszystami”. W czwartej części spotkania, kilka minut przed końcem spotkania, Węgrzy prowadzili 4-0. Zádor uderzył Petra Mszwenieradze w głowę, jednak sędzia nie odgwizdał tego przewinienia. Wywołało to gwałtowną reakcję Walentina Prokopowa, z którym Zádor toczył wcześniej potyczki słowne. Mimo że piłka znajdowała się po drugiej stronie boiska, Rosjanin uderzył Węgra pięścią w okolice łuku brwiowego przy prawym oku. Woda wokół niego zabarwiła się na czerwono, zaś na jego twarzy pojawiły się dwie głębokie rany. Gdy wyszedł z basenu, z jego twarzy spływał strumień krwi. Rozzłoszczeni kibice i działacze węgierscy zaczęli przeskakiwać barierki, wymachiwać pięściami i ubliżać zawodnikom radzieckim. Wersje dalszych wydarzeń są niezgodne. Według jednej z nich, oficjele oraz policja odprowadzili kibiców z powrotem na trybuny, jednak przez kolejne minuty halę olimpijską przenikały gwizdy i jęki, kierowane w stronę radzieckich sportsmenów. Gracze ZSRR, po krótkiej zespołowej rozmowie, mieli przerwać spotkanie i opuścić basen. Obserwatorzy twierdzili, że dzięki sprawnej akcji australijskiej policji udało się uniknąć samosądu ze strony wzburzonych kibiców.