Jednak trwające nadal kłopoty skarbu spowodowały, że w 1663 emisję wznowiono i rozszerzono również na mennice litewskie, traktując ją jako jedyny możliwy sposób wyjścia z zapaści fiskalnej i wypłaty zaległego żołdu. thumb|Sfałszowana boratynka litewska Z jednego funta (405 gramów) miedzi Boratini bił 300 szelągów, wartych urzędowo 100 groszy. 57 groszy dostawał skarb państwa, resztę brał dzierżawca mennicy. Mimo ogromnych zysków Boratini nadal oszukiwał skarb, bijąc monety poza limitem. Ciągle mu to zarzucano, aż w 1666 zamknięto ujazdowską mennicę szelągową. Ostatecznie bicia miedzianych szelągów zaprzestano w 1668. Ogromna liczba miedzianych szelągów wprowadzonych do obiegu oraz ich niezbyt wysoka jakość zachęcały fałszerzy. Złapanemu fałszerzowi groziły tortury, obcięcie prawej ręki i przybicie jej na bramie miejskiej oraz ścięcie. Perspektywa dużego i łatwego zysku powodowała jednak, że chętnych do podjęcia ryzyka nie brakowało. Szacuje się, że fałszerstwa stanowiły ok. dziesiątej części emisji, liczącej ogółem ok. 1,8 miliarda monet.