Nazywane od nazwiska Boratiniego boratynkami miedziane szelągi, będące urzędowym fałszerstwem, pomogły skarbowi państwa wydobyć się z długów. Przyczyniły się jednak do pogłębienia chaosu monetarnego w Polsce (w obiegu funkcjonowały jeszcze w początkach XVIII w.) Na przykład w 1664 r. za dukata trzeba było dać 195 groszy w srebrze, w boratynkach natomiast 270 groszy, czyli 810 szelągów. Taka liczba boratynek ważyła ponad kilogram. Niezadowoleni z żołdu płaconego niepełnowartościową monetą żołnierze wzniecali bunty, byli bardziej podatni na agitację przeciwników króla i chętnie przyłączali się do rokoszu Lubomirskiego (zaprzestanie płacenia żołdu boratynkami było jednym z żądań rokoszan).
Współcześnie boratynki również nie mają poważania u kolekcjonerów. Ich cena rzadko przekracza kilkanaście złotych. Prawdopodobnie od boratynek wzięły się znane powiedzenia „Znać kogoś (coś) jak zły szeląg” oraz „Niewart złamanego szeląga”.