Premiera filmu opóźniła się względem terminu początkowego planowanego na 2 lipca 1997. Studia filmowe 20th Century Fox (posiadające prawa do filmu i międzynarodowej dystrybucji) oraz Paramount Pictures (posiadające prawa na terenie Stanów Zjednoczonych) zaczęły się niepokoić wciąż rosnącymi kosztami produkcji – już w połowie 1997 Titanic był najbardziej kosztownym filmem wszech czasów, a wydatki wciąż rosły. By zmniejszyć koszta, a także by nie narażać ekipy na ewentualne kontuzje przy kręceniu niebezpiecznych scen, część ujęć z udziałem przeszło 100 kaskaderów zastąpiono efektami komputerowymi. Ostateczny koszt produkcji przekroczył 200 mln dol., co wyniosło więcej niż koszt produkcji i wykończenia prawdziwego „Titanica”. Cameron poświęcił swoją reżyserską gażę, byle tylko doprowadzić do zrealizowania swojego dzieła. Ostateczna wersja, którą reżyser dostarczył dystrybutorowi, trwała ponad trzy godziny. O fakcie dość chłodnego przyjęcia świadczy fakt, iż zastanawiano się, czy dane będzie Cameronowi po raz kolejny pracować nad jakimkolwiek hollywoodzkim filmem. Trzymał się on jednak twardo swoich racji, kwitując sugestie o skróceniu obrazu filmowego słowami: „Jeśli chcecie pociąć mój film, będziecie musieli mnie zwolnić. A żeby mnie zwolnić, będziecie musieli mnie zabić”. Film łącznie trwa 3 godz.