Początkowo – wzorem praktyk stosowanych w ośrodkach akcji T4 – ofiary mordowano w komorach stacjonarnych przy wykorzystaniu gazu, który przechowywano w metalowych butlach. Tregenza przypuszczał, że gazem tym był cyklon B, natomiast Kuwałek za bardziej prawdopodobne uważał zastosowanie tlenku lub dwutlenku węgla. Butle trzeba było sprowadzać z Niemiec, stąd sposób ten uznano za nieekonomiczny. W „okresie eksperymentalnym” w Bełżcu uruchomiono także ruchomą komorę gazową, zainstalowaną w odpowiednio zmodyfikowanym samochodzie pocztowym. Prawdopodobnie zaprojektowali ją Lorenz Hackenholt i Siegfried Graetschus, natomiast kierowcą był wachman Edward Własiuk. Ruchomą komorę wykorzystywano do mordowania osób niepełnosprawnych i chorych psychicznie, które wyszukiwano w okolicznych wsiach. Prawdopodobnie używano jej również do zabijania polskich więźniów politycznych z więzienia w Zamościu. Ostatecznie Wirth niejako połączył obie metody, dochodząc do wniosku, że najskuteczniejszym sposobem uśmiercania będzie umieszczanie ofiar w komorach stacjonarnych, a następnie mordowanie ich przy użyciu gazów wytwarzanych przez silnik spalinowy. Według Tregenzy silnik sprowadzono ze Lwowa w drugim tygodniu marca 1942 roku.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Obóz zagłady w Bełżcu · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.