Miesiąc później prefekt wraca ponownie, wciąż skonsternowany w poszukiwaniach. Jest zmotywowany aby kontynuować jak do tej pory bezowocne śledztwo w związku z obietnicą pokaźnej nagrody, która została podwojona i wynosi teraz 50 000 franków dla każdego kto będzie mu w stanie pomóc. Dupin prosi, aby ten wypisał czek, a on w zamian wręczy mu skradziony list. Szef policji jest zdumiony, lecz wie, że Dupin nie żartuje. Wypisuje czek, a detektyw oddaje mu zagubiony list. Prefekt stwierdza, że jest autentyczny i dostarcza go poszkodowanej.
W rozmowie w cztery oczy, narrator pyta Dupina jak ten zdołał go odnaleźć. Ten wyjaśnia, że paryska policja, z jej urzędową kompetencją, nie doceniła klasy przeciwnika, z którym przyszło jej się zmierzyć. Prefekt mylił się mianowicie co do oceny ministra D –, uważając go za głupca, tylko dlatego, że ten jest poetą. Analogicznie Dupin podaje przykład ośmioletniego chłopca, który zdobył niewielką fortunę od swoich przyjaciół, grając z nimi w grę parzysty – nieparzysty. Potrafił on ustalić inteligencję oponentów i wykorzystać ową wiedzę do analizy ich następnych posunięć.