Detektyw tłumaczy, że D- wiedział, iż policja założyła, że schował on list w misternym miejscu, tak więc pozostawił go tam, gdzie był pozornie widoczny dla wszystkich.

Dupin zdaje następnie relację z jego wizyty u ministra w hotelu. Narzekając na słaby wzrok, założył on parę zielonych okularów, dzięki czemu mógł bez przeszkód rozejrzeć się po pomieszczeniu. Na taniej półce na kartki, wiszącej na brudnej wstążce, spostrzegł w połowie rozdarty list i rozpoznał jego nagłówek. Kontynuując konwersację, którą D- był zaintrygowany, Dupin z jeszcze większą uwagą zaczął mu się przyglądać. Nie przypominał on zguby, którą tak drobiazgowo opisywał prefekt. Detektyw przypomina sobie, że pismo na nim było inne oraz że nie był on zapieczętowany znakiem rodziny S-, ale monogramem D-. Dupin zauważył jednak, że papier był już starty, jak gdyby sztywny list był zwijany kolejno w obie strony. Stwierdził on więc, że D- napisał nowy adres na odwrocie skradzionego listu, zwinął go w odwrotną stronę i podbił własną pieczęcią.