Około godziny 19 Bonaparte, pewien iż tajna policja zapobiegła już wszystkim próbom ataku na niego, wyjechał z Tuileries na francuską premierę oratorium Haydna Stworzenie świata. Przed jego karetą jechała eskorta złożona z gwardzistów konsula. Razem z Bonapartem w karecie znajdowali się minister wojny Berthier, generał Lannes i adiutant Napoleona Lauriston. Siostra konsula Karolina oraz jego żona Józefina jechały w drugim powozie.

Woźnica Bonapartego, Cesar, najprawdopodobniej był tego wieczora pijany. Obserwujący nierówny tor jazdy karety Limoëlan, w decydującym momencie spanikował i nie dał Saint-Régeantowi umówionego znaku. Ten zorientował się w sytuacji dopiero kilka minut później, kiedy przejechali przed nim grenadierzy Pierwszego Konsula. Dopiero wtedy podpalił lont i uciekł. Machina piekielna wybuchła, zabijając od 6 do 22 osób i raniąc około 100, nie dosięgając jednak celu zamachu. Ofiary były w większości mieszkańcami ubogich dzielnic miasta.