Między Stiepanem i Kalajewem niemal natychmiast dochodzi do sprzeczki: fanatyczny Fiedorow zarzuca Kalajewowi zbyt swobodne podejście do życia, traktowanie zamachu jako szansy na samorealizację. Kalajew głosi miłość dla całego społeczeństwa - Fiedorow twierdzi, że możliwa jest jedynie walka o sprawiedliwość, zaś działający na jej rzecz terroryści nie są zdolni, by równocześnie kogokolwiek kochać. Po odejściu Stiepana Dora przekonuje Kalajewa, by nie przejmował się zarzutami towarzysza. Chwali jego odwagę i wiarę w sprawę. Kalajew raz jeszcze zapewnia, że w momencie zamachu nie zawaha się rzucić bomby.

Akt II Dzień zamachu. Annenkow, dowodzący całą akcją, i Dulebowa, odpowiedzialna za wykonywanie bomb, oczekują w mieszkaniu na wyniki działań Wojnowa i Kaliejewa. Okazuje się jednak, że kareta wielkiego księcia odjechała nietknięta. Najpierw zjawia się Wojnow, stwierdzając, że Kalajew nie rzucił bomby. Zjawia się również sam niedoszły zamachowiec. Tłumaczy, że nie był w stanie zaatakować powozu, w którym oprócz wielkiego księcia były jego adoptowane dzieci i żona. Wzbudza tym wściekłość Stiepana, który oznajmia, że prawdziwy rewolucjonista, dla wykonania rozkazu organizacji, nie zawahałby się przed zabiciem niewinnych osób razem z wielkim księciem.