Leopolda Pamuły będąca w sprawozdaniu dowódcy IV/1 Dywizjonu: Ponieważ łączność drutowa z obu Dyonami została zerwana przez przypadkowe bombardowanie npla w rejonie Zegrza, pojechałem samochodem z Zielonki do Poniatowa celem nawiązania łączności. O godz. 16.45 powrócił podoficer-pilot meldując, że zgubił okulary w walce. Wystartowałem w rejon walki na płn. od Warszawy, gdzie dołączyłem do grupy walczących trzech Niemców na dwóch naszych. Walka odbywała się na wysokości 3000 m bez rezultatu. Nieprzyjaciel unikał starcia, a posiadając lepsze właściwości sprzętu umknął. Potem skierowałem się nad Jabłonnę. Na wysokości 3000 m zauważyłem 10 bombowców, obok których leciały niżej dwa Me-109. Z tyłu podążała trójka własnych pilotów. Licząc się z tym, że obserwacja npla będzie skierowana na trójkę Polaków, będąc z przodu i z dołu npla, zdołałem podejść do jednego i go zestrzelić, związać się z drugim i z pomocą trojki zestrzelić go. W trakcie ostrzelania pierwszego z dołu, drugi Me-109 oddał strzały w moim kierunku. Przestrzelił mi zbiornik benzynowy w następstwie czego powstała eksplozja i pożar. Znurkowałem natychmiast, kierując się do swoich. Po pewnym czasie, wyskakując, zauważyłem podchodzenie pilotów npla do mnie. Moi piloci, broniąc mnie, zmusili npla do odejścia. Zob.