Warto zaznaczyć, że posterunek milicji szturmowały połączone siły UPA i WiN, natomiast w pozostałych przypadkach Polacy i Ukraińcy atakowali oddzielnie, co było spowodowane względami logistycznymi, ale przede wszystkim ogromną nieufnością.
W Hrubieszowie stacjonowała jedynie szkoła podoficerska 5 pułku piechoty Ludowego Wojska Polskiego w sile 100 żołnierzy niedawno powołanych oraz pododdział łączności i artylerii. Poza centrum miasta znajdowały się koszary 5 pułku i Komenda 32 odcinka WOP. Zarządzono alarm i obronę koszar oraz organizowano akcję zaczepną. Jego dowódcy wysłali pluton żołnierzy pod dowództwem ppor. Mariana Fleminga, aby sprawdzić, co dzieje się w mieście, ale nie podjęli walki – dowódcą zwiadu był porucznik Wojciech Jaruzelski. Po dotarciu do Komendy Miasta pluton wzmocniony przez załogę Komendy w sile 10 ludzi ruszył na odsiecz. Pułkownik Jakiel przebywający na inspekcji oddał do dyspozycji obrońców swój opancerzony samochód. W trakcie wymiany ognia sukces odniósł kaemista tego samochodu. Pomimo nieosiągniętego celu napadu, wobec wejścia do walki sił z 5 pułku i WOP, „Prywa” zarządził odwrót.