Profesor Ludwik Dziedzicki, jeden z autorów Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich tak opisuje warownię: Na wzgórzu sterczą ruiny zamku osobliwego kształtu. Przetrwał on liczne burze w wojnie kozackiej i szwedzkiej, w ustach zaś ludu żyje podanie, jak się załoga mężnie broniła, rzucając z murów kamienie, belki i jagły wrzące na wdzierających się wrogów. Zdobiły go różne malowidła alegoryczne i napisy, zastosowane najwięcej do pamiętnego za Zygmunta III rokoszu, w którym Jan Szczęsny Herburt wielki miał udział.

Na początku XVII w. w zamku mieściła się drukarnia, a gród był także przybytkiem nauki. Ten sam zamek był jednocześnie kuźnią spisków rokoszańskich i zamachów na sąsiadów. Mieli w nim siedzibę najemni żołnierze i sabaci węgierscy. Jan Sz. Herburt umierając 31 grudnia 1616 r. pozostawił po sobie długi i zrujnowany majątek. Jego syn Jan Lew w 1622 r. zrzekł się Dobromila i majątku na rzecz wierzycieli, a sam zmarł w 1631 r. Później dobra przeszły w ręce rodziny Czuryłłów, a po nich Krasickich. W swojej historii zamek przeżył kilka najazdów i napadów, z których wychodził bardziej lub mniej zniszczony. Na przykład w 1657 r. ucierpiał podczas najazdu księcia Jerzego Rakoczego, sprzymierzeńca Szwedów podczas Potopu.