Eksplozja spowodowała śmierć jednego żołnierza.
Talibowie wieczorem 13 lutego przyznali, że cofali się przed natarciem wojsk natowskich, jednak było to podyktowane, jak zapewniali troską chronienia cywili. Zapowiedzieli wówczas stawianie dalszego oporu.
14 lutego
thumb|250px|Amerykańscy żołnierze na przedpolach Mardży 14 lutego Rankiem 14 lutego dochodziło do wymiany ognia na linii walk. Opór talibów według relacji wojsk sprzymierzonych był wówczas intensywny, ale sporadyczny, w wyniku czego ofensywa nieco zwolniła. Wpływ na to miały także wszechobecne miny-pułapki. Po zajęciu strategicznych miejsc w Mardży – skrzyżowań, budynków rządowych, bazarów, rozpoczęła się akcja poszukiwań rebeliantów w domach cywilnych. Miejskie drogi były ciągle rozminowywane.
Australijski dziennik Herald Sun stwierdził, iż Mardża jest światowym centrum produkcji opium.
W jednym z nalotów wykonanych w ramach operacji, zginęło 12 cywilów. Dowódca sił ISAF Stanley McChrystal, wydał oświadczenie w którym wyraził ubolewanie z zaistniałej sytuacji oraz zapewnił, iż wojska biorące udział w ofensywie będą unikać ofiar cywilnych. W wyniku podjętego śledztwa okazało się, że rakiety zboczyły z kursu o 300 metrów.