Wojsko amerykańskie oszacowało, iż jedna czwarta z ok. 400 stawiających bezpośredni opór w mieście Mardża talibów zostało zabitych, a drugie tyle się poddało, bądź uciekło. Morale talibskich bojowników szybko spadały, a ponadto cywile odmawiali rebeliantom schronienia, co do tej pory w Helmand było zjawiskiem normalnym.

16 lutego 16 lutego opór ze strony talibskich rebeliantów był już sporadyczny. Podczas obrad starszyzny plemiennej w Nad Ali ogłoszono poparcie dla afgańskiego rządu Hamida Karzaja.

Podczas patrolu rozpoznawczego doszło do eksplozji bomby przydrożnej, w wyniku czego zginął amerykański żołnierz. To trzecia amerykańska strata podczas operacji.

17 lutego 17 lutego w Mardży wywieszono afgańską flagę. W uroczystości zawieszania zielono-czerwonej flagi państwowej na dachu budynku w centrum miasta brał udział gubernator prowincji, afgańscy żołnierze, amerykańscy marines i mieszkańcy miasta. Jednak wywieszenie flagi nie oznaczało całkowitego kontrolowania miejscowości. Żołnierze nie byli jeszcze wówczas w stanie opanować całości terytorium, ponieważ rebelianci zaminowali niektóre rejony Mardży. Ponadto talibowie, którzy stawiali minimalny opór wykorzystywali cywilów jako żywe tarcze.