Ataki talibów były bardziej zintensyfikowane w po zmroku niż w dzień.

Talibscy snajperzy ostrzeliwujący sprzymierzonych z zasadzki zabili dwóch marines.

Wojska brytyjskie natrafiły na składowisko talibskich komponentów służących do produkowania bomb przydrożnych, po czym je skonfiskowano. Zabezpieczono też telefony komórkowe służące do detonacji min-pułapek, a także duże ilości opium. Brytyjczycy informowali, iż do niszczenia ładunków IED użyli po raz pierwszy czołgów inżynieryjnych Trojan i wyrzutni ładunków wydłużonych Python.

17 lutego okazało się, iż rząd, ani organizacje humanitarne nie zorganizują obozu dla uchodźców. Bezpośrednio przed rozpoczęciem i w czasie operacji tereny objęte działaniami militarnymi opuściło nieco ponad 10 tys. ludzi (1573 rodzin). Uchodźcy znaleźli schronienie w innych dystryktach prowincji Helmand.

18 lutego

18 lutego podano jednak, że walki w Mardży wybuchły ponownie, przy czym rebelianci użyli także moździerzy i przeprowadzili jeden zorganizowany, choć nieudany kontratak. Jednak w wyniku działalności talibskich snajperów zginęło aż czterech marines.