W rzeczywistości, nawet pod względem ilości stron, dzieli się na okres przed rewolucją i po rewolucji. Zdarzenia z historii nie związanej z rewolucją zasługują co najwyżej na jednozdaniową wzmiankę, jak uwaga o powstaniu warszawskim.
Recepcja Powieść, wydana w 1957 roku, wywołała sprzeczne reakcje. Czytelnicy przyjęli ją z entuzjazmem, natomiast krytyka odniosła się do niej z dystansem. Przyczyną była specyficzna rozrachunkowość utworu. Matka Królów, ku satysfakcji czytelników, dawała bowiem obraz polskich losów, chociaż częściowo wolny od ingerencji wszechwładnej cenzury. Z drugiej jednak strony raziła schematyzmem i nadmiarem ideologicznych deklaracji. Była pisana z perspektywy niezachwianej wiary w czystość idei komunistycznych i możliwość naprawy popełnionych błędów i wypaczeń. Takie ujęcie historii najnowszej spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem krytyków. W kraju atakował je Artur Sandauer, na emigracji Gustaw Herling-Grudziński, który zresztą uznał powieść za pełną hipokryzji osobistą ekspiację za lata bezprzykładnego kłamstwa pisarskiego nagradzanego sowicie orderami, pieniędzmi, dostojeństwami politycznymi i pozycją prymusa literatury socrealistycznej.