Tam wszyscy wysiedli i udali się w kierunku budynku. Jak stwierdzili milicjanci, zeznania kierowcy były pełne sprzeczności, w wielu punktach nie zgadzały się z wersjami przedstawionymi przez innych świadków (dotyczyło to m.in. miejsca i czasu postoju auta na ul. Wejnerta oraz tego, kto i w jakiej konfiguracji siedział w taksówce). Ekerling nie był także w stanie podać dokładnego rysopisu obu mężczyzn, co było zastanawiające, zważywszy że z jednym z nich rozmawiał i spędził w samochodzie co najmniej 40 minut. Twierdził również, że w dniu porwania jechał taksówką o rejestracji T-75-222 po raz pierwszy, jako kierowca rezerwowy. Jak później udowodniono, twierdzenie to nie odpowiadało prawdzie. Wątpliwości budziła także trasa, jaką wybrał Ekerling, dowożąc porywaczy i Bohdana Piaseckiego do sądów: ulica Wejnerta – Malczewskiego – Puławska – Polna – Noakowskiego – Plater – Świętokrzyska – Trasa NS – al. Świerczewskiego. Była to trasa uciążliwa i niewygodna dla kierowcy, ale wykorzystując ją, Ekerling mógł ominąć sygnalizację świetlną oraz posterunki milicji.
Jak twierdzi Peter Raina: