Pod koniec stycznia w miejscu porwania odbyła się wizja lokalna z udziałem Ekerlinga. Protokół z tego wydarzenia zaginął i nie został dołączony do akt sprawy. Wiadomo jednak, że nie został on przekazany Ekerlingowi do podpisu, dzięki czemu mógł on później zaprzeczyć złożonym przez siebie zeznaniom. 2 lutego przeprowadzono drugą wizję lokalną z udziałem Szczęsnego, Świątkowskiego i Karwańskiego.

Zarówno trzej szkolni koledzy Bohdana Piaseckiego, jak również inni świadkowie porwania – kioskarz Henryk Rusak oraz przechodzień Andrzej Nowakowski – nie rozpoznali w Ekerlingu kierowcy taksówki. Twierdzili, że w momencie uprowadzenia nie było go w aucie.

Pomimo że wiele wskazywało na współpracę Ignacego Ekerlinga z porywaczami, władze nie poczyniły przeciwko niemu żadnych kroków. Podejrzeń nie wzbudziło także, że wysłał on bagaże za granicę i sprzedał mieszkanie, a w marcu 1957 odebrał paszport. Następnie 4 kwietnia wyjechał z Warszawy, udając się do Zebrzydowic z zamiarem opuszczenia kraju. Jedynie z powodu interwencji Bolesława Piaseckiego (którego początkowo poinformowano, że Ekerling jedzie do Szczecina) w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, Ekerlingowi uniemożliwiono przekroczenie granicy. Nie został on jednak aresztowany. Powrócił do Warszawy, gdzie przez prawie rok (do 1 kwietnia 1958) przebywał na wolności.