Odbiór Opinie krytyków W chwili premiery Śmierć prezydenta była przyjmowana przeważnie pozytywnie. Krytycy byli pod wrażeniem formy filmu; Krzysztof Teodor Toeplitz upatrywał w nim „rekonstrukcji dokumentalnej”, podczas gdy Zygmunt Kałużyński pisał, że autorzy posłużyli się „konwencją filmowej kroniki”. Wiktor Woroszylski twierdził: „Obraz ten boli i budzi dumę zarazem, irytuje i zachwyca, nade wszystko zaś daje do myślenia”. Z drugiej strony, Aleksander Ledóchowski z pisma „Film” zarzucał filmowi „piekielną arbitralność” oraz zbyt wielką kondensację treści, która jego zdaniem „budzi niedosyt”. Prawicowi krytycy, zwłaszcza po transformacji ustrojowej, stawiali twórcom jeden zarzut wynikający z czasu powstania filmu: faworyzowanie określonego środowiska politycznego. Zdaniem Łukasza Jasiny Kawalerowicz i Michałek jednoznacznie przedstawili działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej jako ludzi bez skazy, wyolbrzymiając rolę komunistów (zwłaszcza Stanisława Łańcuckiego) w wydarzeniach z 1922 roku. Jasina jednak zaznaczał przy tym, że: