Według słów ojca Hejmo, „pan M.” nie żyje od paru lat, ale nazwiska ujawniać nie chce, bo żyje jego rodzina. Potem okazało się, że był to Andrzej Madejczyk – „Focus” 04.07.2008 [dostęp 2.04.2010].. Konrad Hejmo powiedział także, że informacje na temat jego – jak mówi, rzekomej – współpracy z SB są elementem „większej operacji mającej na celu zszarganie pamięci Jana Pawła II i jego otoczenia”To jest większa operacja „Dziennik Polski”, 29.04.2005 [dostęp 2.04.2010]..
Ludwik Wiśniewski OP, stwierdził: Wierzę prof. Leonowi Kieresowi, że kierował się uczciwymi pobudkami, ale nie mogę uwierzyć, że oprócz niego ktoś jeszcze w tym palców nie maczał. W odpowiednim czasie spada ta, a nie inna teczka. Uznał za nieprzemyślane ujawnienie nazwiska i napiętnowanie człowieka, którego teczka nie została dokładnie sprawdzona. Ojciec Wiśniewski dodał, że przeglądał dokumenty z „polskiego” okresu działalności ojca Konrada i jest zdania, że nie był on świadomym i tajnym współpracownikiem, dokumenty nie zawierały żadnych istotnych informacji i oprócz jednego „zgrzytu”, który nie wiadomo kto wprowadził, nie stanowią donosów. Jednak ojciec Hejmo rzeczywiście był zbyt rozmowny i postępował w sposób lekkomyślny.