John Shalikashvili z prezydentem USA Billem Clintonem Ponadto w ocenie wielu specjalistów ofensywa serbska była nie tylko wyrazem eskalacji przemocy zbrojnej, lecz również aktem desperacji. Konfederacja chorwacko-muzułmańska wzmocniła swoje siły zbrojne, otrzymywała także broń – mimo obowiązującego embarga na jej dostawy – dzięki czemu jej potencjał bojowy zdecydowanie się powiększył, zmieniając nawet stosunek sił na niekorzyść bośniackich Serbów. W zakresie broni pancernej siły chorwackie i bośniackie dysponowały nawet dwukrotną przewagą, niemal dwukrotną – w ciężkiej artylerii. Aby więc przeciwstawić się ofensywie na terytorium Bośni i Hercegowiny oraz Chorwacji, bośniaccy Serbowie musieli zająć strefy bezpieczeństwa na wschodzie, dzięki czemu mogliby zapewnić osłonę rejonów tyłowych. Potrzebowali oni także ciężkiego uzbrojenia, które znajdowało się pod kontrolą ONZ w wyznaczonych rejonach wokół Sarajewa. Równocześnie wspierający ich do pory prezydent Serbii Slobodan Milošević, przerwał wówczas tak potrzebne im dostawy broni.