Flota, której wodzem był burmistrz Lubeki Johann Wittenborg, bez przeszkód wysadziła desant na Zelandii. Wojska obległy Kopenhagę, która dość szybko została zdobyta, po czym przeprawiły się do Skanii, gdzie miały połączyć się z siłami szwedzko-norweskimi. Jednak wojska sojusznicze spóźniały się. W tej sytuacji Wittenborg nakazał rozpoczęcie uderzenia na miasto portowe Helsingborg, które – zgodnie z umową – po zwycięskiej kampanii miało przypaść Hanzie.

Miasto okazało się znacznie lepiej przygotowane do obrony, niż Kopenhaga. Sprzymierzeńców nadal nie było widać, więc do szturmów rzucano nie tylko piechotę, ale nawet załogi okrętów blokujących port od strony morza. W takich momentach na pokładach zostawało po kilku zaledwie ludzi. Całkowita bierność floty duńskiej uśpiła czujność hanzeatyckiego dowództwa.

Dnia 18 lipca w Sundzie pojawiła się niespodziewanie flota króla Waldemara i uderzyła na nieprzygotowanego do walki przeciwnika. Flota Hanzy została rozbita, w ręce Duńczyków wpadło 12 okrętów, a reszta rzuciła się do ucieczki. Zgodnie z przewidywaniami Waldemara pozbawienie armii inwazyjnej floty musiało zmienić sytuację również na lądzie.