Schemat ataku najczęściej przebiegał następująco: samoloty startowały z lotniska i nabrawszy nad nim wysokości (w zależności od warunków terenowych od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów nad ziemią), kierowały się nad cel, aby podejść do ataku z płytkiego lotu nurkowego lub koszącego. W pobliżu celu załogi zmniejszały moc silnika do minimum, podchodząc do ataku w niemal absolutnej ciszyNiektóre źródła podają, że samoloty leciały z wyłączonymi silnikami. Jednak silnika Szwecow M-11 nie można ponownie uruchomić w powietrzu, bez pomocy obsługi naziemnej.. Jedyną oznaką zagrożenia był świst wiatru w naciągach i zastrzałach samolotów, a kolejną już wybuchy bomb, zrzucanych przez Po-2. Po pozbyciu się ładunku, samoloty zawracały do bazy.
Ze względu na bardzo mały udźwig samolotu, celem bombardowań nie były obiekty strategiczne (np. składy paliw, place postojowe, sztaby itp.), ale głównie te, które pozwalały przeciętnemu żołnierzowi na w miarę normalne funkcjonowanie na froncie (a więc łaźnie, baraki, kuchnie polowe itp.). Miało to osłabiać morale Niemców, którzy przezwali pilotki 588 Pułku „nocnymi wiedźmami”. Podobnie jak w przypadku innych pejoratywnych określeń, nazwa ta przyjęła się wśród Rosjanek jako powód do dumy.