Monitorowanie jego pracy powierzono Władimirowi Sumskiemu, chociaż tę funkcję mógł wykonywać jedynie Siergiejew.
Sytuację skomplikował fakt, że w tamtym dniu miał lecieć na Krym Konstantin Czernienko, przyjaciel i „prawa ręka” Leonida Breżniewa, dla którego był otwarty z samego rana jeden z trzech korytarzy powietrznych (Breżniew wypoczywał wówczas na Krymie). Dla innych samolotów pozostały tylko dwa korytarze powietrzne.
Samoloty leciały na wysokości 8400 m w chmurach pod kątem 90° do siebie. Żukowski błędnie wyliczył, że oba samoloty ominą się. Niebezpieczeństwo zauważył Władimir Sumski. O 13:34 dał on rozkaz białoruskiej załodze wspiąć się na wysokość 9600 metrów. W audycji usłyszał: „Rozumiem...” (odpowiedź była niezrozumiana). Sumski był pewien, że to odpowiedziała załoga białoruska i polecenie zostanie wykonane. W rzeczywistości te słowa należały do załogi trzeciego samolotu, Iljuszyna Ił-62, który leciał do Taszkentu. Po 1 minucie i 10 sekundach dwa samoloty zderzyły się. Pierwszy o katastrofie zgłosił dowódca samolotu Antonowa An-2, który znajdował się w pobliżu: „W okolicach Kuriłowki obserwuję spadające części samolotu. Moim zdaniem, Tu-134”. Dwa samoloty zderzyły się na wysokości 8400 m pod kątem 135°.