Próbą rozwiązania problemu, obniżeniu ponoszonych kosztów było rozpoczęcie w 2009 roku programu Light Air Support (Light Attack/Armed Reconnaissance) mającego na celu pozyskanie przez US Air Force taniej maszyny przeznaczonej do działań antypartyzanckich, wsparcia jednostek naziemnych oraz prowadzenia rozpoznania. Innym sposobem zmniejszającym koszty prowadzonych operacji jest coraz większe użycie tanich, bezzałogowych aparatów latających przez siły powietrzne. Jednak i takie rozwiązanie nie pozbawione jest wad. Sterowanie aparatem z oddalonego o wiele kilometrów od rejonu działania maszyny miejsca, w którym operator bezzałogowca siedzi w bezpiecznym miejscu za konsolą może spowodować powstanie tzw. syndromu Playstation, strzelania do wszystkiego co się porusza, generując straty wśród ludności cywilnej i własnych jednostkach. Nawet bardzo wyrafinowane techniczne samoloty bezzałogowe narażone są na straty włącznie z ryzykiem utraty maszyny nad nieprzyjaznym terytorium i przejęciem jej przez inne państwo czego przykładem jest Lockheed Martin RQ-170 Sentinel. Tego typu maszyny nie mają również swobodnej możliwości latania w cywilnej przestrzeni powietrznej oraz nad terenami zurbanizowanymi.