W pamiętniku autorstwa Yorgo Hacıdimitriadis’a, którego 50 stron poświęconych jest życiu obozowemu nie ma niczego co wskazywałoby na złe traktowanie mieszkańców obozuhttp://www.abhaber.com/index.php?option=com_content&view=article&id=52219:yorgo-hac%C4%B1dimitriadis%E2%80%99in-a%C5%9Fkale-erzurum-g%C3%BCnl%C3%BC%C4%9F%C3%BC,-1943&catid=217:makaleler&Itemid=835 dostęp 2014-02-02.. Wszyscy historycy podejmujący temat tureckich obozów pracy są zgodni, iż nie miały one nic wspólnego z nazistowskimi obozami koncentracyjnymi.

Varlık Vergisi, bo taka była turecka nazwa podatku nie był nowym wynalazkiem. Już starożytni Grecy nałożyli na swych obywateli podatek wojenny zwany eisphora, pisze o nim historyk Tukidydes (428–427 r. p.n.e.). Jednakże w przypadku podatku majątkowego wprowadzonego w Republice Tureckiej „(...)jedyne ważne dane, stanowiące podstawę wymiaru dla podatnika, to jego religia i narodowość”Lewis B., op. cit..

Şükrü Saracoğlu, ówczesny premier i rzeczywisty twórca ustawy, miał tak wypowiedzieć się nad jej zasadnością:

„To prawo jest także prawem rewolucji. Mamy teraz okazję, by wygrać naszą ekonomiczną niezależność.