Wzdłuż linii granicznej wystrzelono liczne flary oświetlające teren, nic to jednak nie pomogło, gdyż napastnicy lecieli na wysokości drzew i zdołali się ukryć przed poszukującymi ich żołnierzami.

Późniejsze dochodzenie wykazało, że o ile ogłoszony alarm wprowadzono w przygranicznych wsiach, to w położonym 1,5 km dalej mieście Kirjat Szemona nie podjęto już żadnych środków zapobiegawczych. W 30 minut po ogłoszeniu alarmu nie wydano żadnych rozkazów i nie wystawiono dodatkowych wartowników w sąsiedniej bazie wojskowej Gibor. Procedury bezpieczeństwa zostały zaniedbane także przez wszystkie okoliczne wioski, z wyjątkiem kibucu Majan Baruch.

Atak Obaj zamachowcy rozłączyli się w ciemnościach nocy. Khaled Akar pomyłkowo wylądował w strefie bezpieczeństwa położonej wokół kibucu Majan Baruch. Jego strażnicy zaalarmowani odgłosem silnika włączyli reflektor przeciwlotniczy i oślepili napastnika. Następnie żołnierze ochrony wytropili i zastrzelili Akara.