Kapitanem statku był Wadim MarkowSprawa Admirała Nachimowa.
Już w kilka minut po rozpoczęciu rejsu pilot portowy zauważył, że duży statek handlowy, „Piotr Wasiow” znajduje się na kolizyjnym kursie wobec „Admirała Nachimowa”. „Piotr Wasiow” był zbudowanym w Japonii 18 604-tonowym masowcem ostatnio pozyskanym przez ZSRR, a w tym rejsie wiózł ładunek owsa i jęczmienia z Kanady. Pilot ostrzegł przez radio „Piotra Wasiowa”, a frachtowiec odpowiedział: „Nie ma obawy. Przejdziemy obok siebie czysto. Zajmiemy się wszystkim”.
Jednak dowódca „Piotra Wasiowa”, kapitan Wiktor Tkaczenko nie zwolnił prędkości, ani nie zmienił kursu swego statku. Tymczasem kapitan Markow, przekonany że frachtowiec minie „Admirała Nachimowa” bez incydentu, jeszcze przed opuszczeniem przez statek Zatoki Cemeskiej zszedł z mostku do swej kabiny, oddając prowadzenie w ręce I oficera, Aleksandra Czudnowskiego. Od godz. 23 Czudnowski kilka razy wywoływał przez radio „Piotra Wasiowa” pytając o kurs statku i dalsze działania, a także zmienił kurs 10 stopni w lewo. O 23.10 Czudnowski krzyknął przez VHF do frachtowca: „Natychmiast cała wstecz!” i, dopiero gdy stało się oczywiste, że masowiec idzie na zderzenie, maszyny „Piotra Wasiowa” zaczęły pracować wstecz.