„Admirał Nachimow” skręcił ostro w lewo, ale było już za późno.
O godzinie 23.12 „Piotr Wasiow” wbił się w śródokręcie „Admirała Nachimowa” osiem mil (15 km) od portu w Noworosyjsku i dwie mile (4 km) od brzegu. Wielu pasażerów udało się do swych kabin na odpoczynek, ale na pokładzie zostali tacy, którzy słuchali muzyki i tańczyli. Ci mogli tylko patrzeć bezwolnie, jak dziób frachtowca taranuje prawą burtę wycieczkowca z szybkością około 5 węzłów (9 km/h). „Admirał Nachimow” płynął siłą inercji dalej, przez co dziura w poszyciu pomiędzy maszynownią a kotłownią powiększyła się do 84 m².
Liniowiec natychmiast przechylił się na prawą burtę, a światła zgasły. Po kilku sekundach włączył się awaryjny generator dieslowski, ale po około dwóch minutach światła zgasły ponownie, pogrążając tonący statek w ciemnościach. Ludzie na dolnych pokładach gubili się w ciemnych, gwałtownie pochylających się korytarzach. Nie było czasu na spuszczenie łodzi, setki ludzi skakały do pokrytej warstwą ropy wody czepiając się kamizelek ratunkowych i pływających szczątków.