„Admirał Nachimow” zatonął w ciągu siedmiu minut. 10 minut później pojawiły się pierwsze jednostki ratownicze. „Piotr Wasiow” nie odniósł poważnych uszkodzeń i brał udział w akcji ratowniczej. Na miejscu zjawiły się 64 statki i 20 helikopterów, które wydobyły z wody 836 osób. Niektórzy ludzie byli tak oblepieni ropą, że wymykali się z rąk ratowników. Marynarze skakali więc do wody i pomagali rozbitkom. W związku z tym, że na „Admirale Nachimowie” nie było sprawnie działającej wentylacji, wszystkie 90 okien w kabinach było w chwili katastrofy otwartych. Na dodatek podczas powojennej przebudowy usunięto z wnętrza kadłuba grodzie, które mogłyby zapobiec zatonięciu. Pasażerowie i członkowie załogi mieli niewiele szans na ocalenie życia; 423 osoby z 1234 znajdujących się na statku zginęły. Wśród ofiar było 64 marynarzy i 359 pasażerów. Zwłok 64 ofiar nigdy nie odnaleziono.

Przez następne pięć dni władze nie informowały o katastrofie. Ocalonym zezwolono jedynie na wysłanie telegramów o treści „żyję i czuję się dobrze w Noworosyjsku”. Cenzura wstrzymywała wszelkie wzmianki o tym, co się stało, do 5 września, kiedy wreszcie przerwała milczenie moskiewska „Prawda”, publikując notatkę z wyrazami żalu dla rodzin ofiar.