Podmiot liryczny tej poezji to uważny obserwator, globtroter udający się na podbój Ameryki, a Amerykanie pierwsi wylądowali na Księżycu, więc ta wyprawa ma w sobie coś ze zdobywania Wszechświata. Spojrzenie na miasto, krainę czy państwo jako na elementy większego uniwersum nie jest czymś nowym. Jednak w lirycznym eseju Majewski zestawia detale z poetyckimi obrazami kontynentu. Dzięki temu ogromne odległości, wielkie przestrzenie, ciągnące się przez setki mil drogi i szlaki zyskują szerszy kontekst. Analogia, paralelizm, równoległość i przenośnia mają w tej poezji olbrzymie znaczenie. A jednak mam przekonanie, że zadaniem artysty nie jest budowanie gmachu wyobraźni, a wierna obserwacja i opis rzeczywistości. Opis jak najbardziej poetycki.Ameryka reprezentuje metaforę odnoszącą się do kosmosu istnienia. Prywatna, uwewnętrzniona, pełna osobistych znaczeń, nieprzewidywalna, staje się wyzwaniem i wezwaniem do podróży. Wszelkie napotkane miejsca, osoby i wydarzenia okazują się asumptem do lirycznych refleksji. Biegną one zresztą w kilku kierunkach. Jeden z nich wiąże się z poezją, drugi – z krajobrazami, trzeci – z muzyką.
Jarosław Petrowicz, Lirycznie odkryć Amerykę, [w:] „Nowe Książki” 2024, nr 5