Rosjanie, przekonani o rzekomym wycofywaniu się 2 pułku, wyszli za nim ze wsi na pole porośnięte zbożem. Rosyjska kompania uformowała tyralierę. Posuwając się naprzód, ostrzeliwała z karabinów powstańców. Strzelała jednak tak niecelnie, że prawie wszystkie kule przenosiło ponad głowami polskich żołnierzy. Pod osłoną tejże kompanii nieprzyjaciel zaczął formować do boju swoich żołnierzy. Na lewym skrzydle sztabskapitan Michno umieścił 120 kozaków. Na prawym rozkazał piechocie sformować czworobok. Gdy 3 boki czworoboku rosyjskiego były już uformowane, czwarty przypierał do wsi, a kilkadziesiąt wozów, z których jeszcze nie powysiadała piechota, stało na placu, płk Różycki wydał rozkaz pierwszej linii, złożonej z najwyżej 120 koni, aby ruszyła do ataku. Pierwsza linia ruszyła do szarży na rosyjską formację. Do pokonania miała 1200 kroków pod ciągłym ostrzałem tyraliery, a na samym końcu pod rotowym ogniem piechoty ustawionej w czworobok. Rosyjski ostrzał nie był w stanie zatrzymać rozpędzonych żołnierzy, którzy z impetem pokonali odległość dzielącą ich od nieprzyjaciela, czym wzbudzili popłoch wśród kozaków, ratujących się ucieczką do lasu, i stratowali końmi tyralierę. Zbliżywszy się w końcu do najeżonego bagnetami czworoboku piechoty, uderzyli w niego lancami i szablami.