Recenzje Wołynia w Polsce były przeważnie pozytywne. Część recenzentów akcentowała uniwersalność produkcji Smarzowskiego. Przykładowo recenzent „Gazety Wyborczej” Tadeusz Sobolewski podkreślał, że Wołyń to „film bez precedensu w polskim kinie po 1989 roku”, dający „całościowy obraz świata, w którym zło szuka sobie ujścia i je znajduje”. Marek Kozubal z „Rzeczpospolitej” pisał, że przedstawione w filmie sceny z powodzeniem „można przenieść do Jedwabnego, Nemmersdorf, Włodzimierza Wołyńskiego czy – bliższym nam – do Bośni lub Rwandy”. Barbara Hollender na łamach tego samego dziennika argumentowała, iż reżyser „zrobił film uniwersalny. Przeciw nacjonalizmowi. Pokazał mechanizmy wzniecania nienawiści”. Marcin Sałański z portalu Histmag.org nazwał Wołyń „najlepszą produkcją historyczną od lat”, dowodząc też, że „film ten jest przestrogą dla wszystkich, którzy chcą uwierzyć, że nacjonalizm jest lekiem na każdy spór, narodowe smutki i kompleksy”. Grażyna Torbicka i Tomasz Raczek uznali, że film nie jest jednostronny, po czym nazwali go „znakomicie zrealizowanym filmem, wielkim dziełem filmowym, ogromną produkcją”. Konrad J.