Powieść dotyczy problemu ochrony środowiska oraz warunków politycznych i gospodarczych panujących w NRD. Ponadto Maron zarzuca obywatelom NRD tchórzostwo: "Ludzie przyzwyczaili się do tego, ale nie można wszystkiego naraz, potrzeby historyczne i tak dalej" ten zarzut podkreśla autorka w wielu wywiadach, esejach i programach telewizyjnych. W książce zostało również omówione szpiegowanie i monitorowanie dokonane przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego. Powieść kończy się zamknięciem elektrowni opalanej węglem brunatnym. Przyszła kariera dziennikarza pozostaje niepewna.
Tło historyczne Powieść posiada ślady autobiograficzne: Monika Maron była aż do roku 1976 reporterem tygodnika Wochenpost i opublikowała w nim w dniu 21 czerwca 1974 roku sprawozdanie z Bitterfeld. W przeciwieństwie do książki, nie była to wersja całkowicie ocenzurowana, ale w książce dokonano wielu zmian. Doświadczenie, które zdobyła poprzez próbę upublicznienia tego reportażu, również zawarła w swojej książce.
Książka ukazała się jako powieść z kluczem: „Wtajemniczony [może] rozpoznać wielu współpracowników w przedstawionych postaciach, gdyż niektóre procesy były mu znane”.