Polemon opowiada o swojej miłości do czarodziejki Meroe, która sprowadziła na niego senne koszmary prowadzące do szaleństwa i nekrofagii. Polemon opowiada we śnie o kolejnym śnie, w którym oprócz innych okropności pojawia się Smarra, potwór bez koloru i kształtu, którego imię jest dalmatyńskim słowem oznaczającym koszmar. Polemona ratują od obłędu dźwięki harfy Myrthé. Nie uwalnia to jednak od koszmaru Lucjusza, który w Epodzie śni, że został oskarżony o zamordowanie Polemona i Myrthé i ścięty. Jednak nawet ścięcie głowy nie może go uwolnić od koszmaru. Lucjusz staje twarzą w twarz z Meroe. Ta wyrywa serce z piersi jego przyjacielɑ, a Smarra, który teraz staje się prawdziwym wampirem gasi pragnienie pijąc jego krew. Lucjusz budzi się i widzi obok siebie martwych Polemona i Myrthé. W Epilogu Lisdis próbuje obudzić Lorenza, którego rozpaczliwe okrzyki świadczą o tym, że podąża on wciąż za logiką swego snu, choć łączą się one z bolesnym doświadczeniem zazdrości, którą przeżywał poprzedniego dnia.