Równocześnie z „Lwowiczem” i „Bystrym” do akcji przystąpili żołnierze drugiego patrolu. Weszli oni do gmachu boczną bramą i klatką schodową. Następnie udali się do gabinetu na drugim piętrze, gdzie nie zastali jednak Schmitza. Wbrew założeniom planu, który przewidywał, że oba patrole spotkają się w holu i razem opuszczą budynek głównym wejściem, żołnierze drugiego patrolu udali się do bocznego wejścia i bramy. Polski dozorca usiłował zamknąć przed nimi wyjście na ulicę, został jednak odepchnięty przez jednego z żołnierzy ubezpieczenia. Sterroryzowano także dwóch żołnierzy niemieckich, którzy przypadkowo przechodzili ulicą.
Epilog Po śmierci Hoffmanna Niemcy nie zastosowali żadnych represji wobec polskich pracowników Arbeitsamtu. Nie przeprowadzili także odwetowych egzekucji więźniów Pawiaka.
Likwidacja Hoffmanna była jednym z największych sukcesów w historii warszawskiej konspiracji. Zabicie w biały dzień, we własnym gabinecie, tak wysokiej rangi urzędnika, wywarło wstrząsające wrażenie na funkcjonariuszach aparatu okupacyjnego. W raporcie z 12 kwietnia 1943 roku gubernator dystryktu warszawskiego Ludwig Fischer odnotował: