W konsekwencji dopiero po godzinie 12:00, gdy otrzymano informację, że gestapowcy opuścili gmach, polscy żołnierze mogli przystąpić do akcji.

Wszedłszy do gmachu głównymi drzwiami, „Lwowicz” i „Bystry” udali się do holu, gdzie sterroryzowali bronią Niemca, który sprawdzał dokumenty interesantów. „Lwowicz” pozostał w holu, by go pilnować, podczas gdy „Bystry” udał się na pierwsze piętro, na którym znajdował się gabinet Hoffmanna. Upewniwszy się dyskretnie, że w sekretariacie przebywa tylko sekretarka, wszedł do środka, wyminął kobietę, wszedł do gabinetu, po czym oddał do Hoffmanna trzy śmiertelne strzały. Odwróciwszy się, ujrzał wchodzącego do sekretariatu zastępcę kierownika, Krafta. Niemiec sięgnął do kabury, lecz „Bystry” krzycząc „Hände hoch”, pierwszy oddał dwa strzały. Żaden nie sięgnął celu, jednakże Kraft i sekretarka rzucili się na ziemię, a „Bystry” przeskoczył nad leżącym mężczyzną i udał się do holu, gdzie „Lwowicz” nadal pilnował strażnika. W pewnym momencie w bocznym korytarzu pojawił się niemiecki urzędnik, lecz „Lwowicz” przepłoszył go dwoma strzałami z pistoletu. Następnie obaj żołnierze wyszli na dziedziniec i pod osłoną kolegów z grupy ubezpieczającej oddalili się z miejsca akcji.