Józefowi, podjęła dalsze lektury dzieł średniowiecznych mistyków, i wskazań dotyczących wewnętrznego duchowego skupienia i kontemplacji (znanych w tradycji mistycznej jako oratio recollectionis lub oratio mentalis). Studiowała również inne ascetyczne dzieła mistyków, takie jak „Tractatus de oratione et meditatione” świętego Piotra z Alkantary i być może wiele z tych, na których święty Ignacy Loyola oparł swe Ćwiczenia duchowne.

Teresa twierdziła, że podczas okresu swych chorób wzrosła z najniższego poziomu rozwoju duchowego, tzn. „skupienia”, do drugiego, czyli „kontemplacji w ciszy” lub chwilami nawet do najwyższego - „oddania się ekstazie”, który oznacza niemal zjednoczenie z Bogiem. Powiedziała, że w ostatnim etapie ciężkich chorób często otrzymywała obfity „dar błogosławionych łez”. Gdy rozróżnienie pomiędzy grzechem ciężkim a lekkim, sformułowane przez Kościół katolicki, stało się dla niej w bardziej zrozumiałe, zdała sobie sprawę z okropności popadnięcia w grzech i z dziedzicznej natury grzechu pierworodnego. Poznała również własną naturalną niemoc w konfrontacji z grzechem i konieczność bezwzględnego podporządkowania się Bogu.